TERAPIA POZNAWCZO – BEHAWIORALNA W LECZENIU UZALEŻNIEŃ

Streszczenie:
W artykule przedstawiono możliwości zastosowania podejścia poznawczo – behawioralnego w terapii uzależnień. Artykuł zostanie wydany w dwóch częściach, które stanowią jedną wspólną całość. Omówiono podstawowe założenia teorii i praktyki CBT. Najdokładniej zaprezentowano szczegółowe założenia terapii CBT w odniesieniu do uzależnień. Opisano też możliwość wykorzystania tej wiedzy w programach lecznictwa odwykowego.

Słowa kluczowe: model uzależnienia w ujęciu A. Becka, terapia poznawczo – behawioralna, lecznictwo odwykowe a terapia CBT, skuteczność CBT.

  1. Założenia podejścia behawioralnego, uczenia się społecznego i poznawczego

    Zdiagnozowane uzależnienie wymaga podjęcia specjalistycznego leczenia. Istnieją liczne dowody na to, że terapia poznawczo – behawioralna może istotnie wzmocnić skuteczność innych podejść terapeutycznych. Wykazano, że terapia farmakologiczna w połączeniu z terapią poznawczo – behawioralną może być korzystniejszym rozwiązaniem niż każda z tych terapii zastosowana pojedynczo (Oei; Raylu 2016, za Ravindran 2006).
    Między innymi z tego powodu ważne jest, aby środki finansowe przeznaczone na podjęcie leczenia osób uzależnionych i ich rodzin były wykorzystane jak najbardziej celowo. W podejściu behawioralnym zbadano i udowodniono, że używanie substancji psychoaktywnych redukuje w znacznym stopniu napięcie i przynosi ulgę (jest to wzmocnienie negatywne) lub błogostan (jest to wzmocnienie pozytywne), które de facto dla pacjenta jest źródłem pozytywnych emocji i pozwala osiągać ważne cele towarzyskie, społeczne. Nasilenie zachowań picia/brania jest funkcją ilości wzmocnień pozytywnych. Stwierdzono, że obserwowanie osób znaczących, pijących alkohol, palących papierosy itp. powoduje przekonanie, że przynoszą one więcej pozytywnych niż negatywnych efektów
    Stąd naśladowanie rozumiane jako modelowanie zachowań osób znaczących wpływa na ocenę własnej atrakcyjności i wartości, co stanowi zachętę do picia i używania substancji psychoaktywnych wg teorii społecznego uczenia się Bandury (2001). Powstanie i rozwijanie uzależnień zachodzi u osób z pewnymi predyspozycjami rozwijającymi się od wczesnych okresów życia, takimi jak: niska tolerancja na frustrację, wysoka wrażliwość, trudności radzenia sobie z negatywnymi uczuciami, (tj. uczuciami przykrymi takimi jak: przykrością, lękiem, złością), obniżona zdolność kontroli zachowań, impulsywność i niski poziom refleksji, poszukiwanie stymulacji i orientacja na czas teraźniejszy (Beck, Wright, Newman, Liese, 2007).

    Te biologiczne, podmiotowe i środowiskowe uwarunkowania ogólne działają, zdaniem Becka, już w doświadczeniach wczesnego dzieciństwa i są przyczyną powstania dezadaptacyjnych przekonań kluczowych  (podstawowych) o bezradności i mniejszej wartości. W kontaktach interpersonalnych powstają przekonania warunkowe np. „Jeśli pójdę na spotkanie towarzyskie, to zostanę wyśmiany”. Z czasem ten zespół przekonań generuje automatyczne myśli, którym towarzyszą reakcje emocjonalne i zachowania. (Alford, Beck, 2005; za Cierpiakowska 2016); np. Sytuacja wyzwalająca (A): Udział w spotkaniu towarzyskim, gdzie spożywa się alkohol – (B) myśli automatyczne: „Jestem spięty”; „Nie poradzę sobie” („gorąca myśl); „Chciałabym się napisać, bo czuje się źle”; „Jak trochę się napije będę rozluźniony”; (C) – konsekwencje: emocja – lęk; zachowanie – wypicie drinka. Automatyczne myśli są też wyzwalane bezpośrednio przez czynniki zewnętrzne. Myśli te są przymusowe i pobudzają dezadaptacyjne zachowania uzależnieniowe takie jak silne pragnienie zażycia substancji psychoaktywnej lub uzależniającej czynności.

    Resumując terapia poznawczo – behawioralna (TPB) skupia się na zmianie dysfunkcjonalnych myśli i zachowań, które przyczyniają się do trwania w stanie uzależnienia. TPB obejmuje wiele technik terapeutycznych, między innymi ekspozycję in vivo, metodę systematycznej desensytyzacji, zapobieganie nawrotom, rozwiązywanie problemów oraz rozwijanie umiejętności społecznych i umiejętności radzenia sobie (Oei; Raylu 2016; za Taveres, Zilberman i El- Guebaly 2003).

    2. Mechanizmy uzależnień w ujęciu poznawczo-behawioralnym

    W ujęciu poznawczo-behawioralnym wyróżniono etapy, które można interpretować jako proces następujących po sobie zdarzeń prowadzących osobę uzależnioną do zażycia substancji, bądź też do podjęcia innych destrukcyjnych zachowań. W rozumieniu tej koncepcji działanie osoby uzależnionej przebiega na kilku etapach, przedstawionych przez Becka i współpracowników (2007) w następujący sposób:

Rycina 1. Model uzależnienia w ujęciu poznawczo-behawioralnym (Beck i in., 2005)

  1. Sytuacje wyzwalające podzielono na:
    • zewnętrzne, takie, jak np. spotkanie z pijącymi przyjaciółmi, wyjście na imprezę, wypłata, sklep, kieliszki, kasyno itp.
    • wewnętrzne, związane z emocjami, zwłaszcza: złością, lękiem, nudą i monotonią, euforią, a także wspomnieniami. Podobne rozróżnienie stosują Marlatt i Gordon (1985).
    Pojawienie się sytuacji wyzwalającej może zakończyć się zażyciem środka (alkoholu, narkotyków, leków, papierosów), bądź realizacją destrukcyjnego zachowania, ale również nie musi wywołać takich zachowań. Prawdopodobieństwo zakończenia sytuacji wyzwalającej jest różne dla różnych osób, sytuacji oraz czasów zajścia powinno w wyniku podjętych oddziaływań zmniejszone – tj. chodzi o to, żeby pacjent sam uświadomił sobie tego jak przebiega ten proces. Zaistnienie sytuacji wyzwalającej nie jest bezpośrednią przyczyną (poprzednikiem) zażycia; może zainicjować łańcuch reakcji, który doprowadzi do sięgnięcia po niepożądaną substancję, lecz aby do tego doszło muszą zostać spełnione jeszcze inne warunki. Musi zaistnieć chociażby głód substancji, a uzależniony musi przedsięwziąć działania skierowane na jego zaspokojenie w celu uzyskania pożądanej ulgi.

    2. Uruchamianie się przekonań podstawowych, inaczej mówiąc, zakorzenionych w umyśle osoby uzależnionej przekonań na temat substancji, które ciągną za sobą przekonania warunkowe o zażywanej substancji, zwykle działających na użytek uzależnienia. Mogą to być przekonania pośredniczące i myśli automatyczne typu: „Nie wytrzymam tego stanu (…), Jeśli coś wezmę, to ten stan minie”, „Istnieje dla mnie tylko jedna możliwość by odczuć przyjemność”, „Jeśli nie będę zażywał regularnie substancji będę czuł się gorzej”. „Lepiej się napić, niż zwariować z rozpaczy”; „Jak się nie uspokoję, to mogę zrobić krzywdę”. „Tak mnie wkurzył, że muszę się napić”.

    3. Myśli automatyczne – niemal natychmiast po uruchomieniu się przekonań podstawowych i warunkowych pojawiają się myśli automatyczne – proces ten przebiega tak gwałtownie, że często postrzegany jest jako odruch bezwarunkowy (O’Brien, 1992, za Beck i inni 2007). Poszczególne myśli mogą zostać uchwycone tylko wtedy, gdy pacjent będzie świadomy przedstawianego na modelu mechanizmu. Myśli te dotyczą chęci zażycia substancji i są blisko skorelowane z przekonaniami uzależnionego, np. myśl „Jeśli teraz wypije będzie mi lepiej”, jest ugruntowana w przekonaniu mówiącym, że np.: „tylko alkohol, leki bądź narkotyki potrafią poprawić mój stan” lub „tylko raz obstawię w ruletkę, a moja sytuacja się zmieni” itp.

    4. Pragnienie/głód – sytuacja wyzwalająca, która zaowocowała uruchomieniem się przekonań dezadaptacyjnych i pojawieniem się myśli automatycznych stosunkowo szybko prowadzi do pojawienia się odczucia głodu /pragnienia substancji czy potrzeby zrealizowania destrukcyjnego zachowania.

    5. Myśli przyzwalające (pozwoleniowe) – są to myśli jak sama nazwa sugeruje, uzasadniające zażycie substancji. Mogą one brzmieć następująco: „Dziś miałem ciężki dzień więc mi się należy”, „Skoro jestem na imprezie to wypada wypić”, „W pracy muszę wypić, bo pomyślą, że jestem kapusiem” itp. Jak widać z perspektywy myśli te są nie dość, że szkodliwe; to jeszcze, na co zwracają uwagę badacze, poznawczo wadliwe – a to dlatego, że wywodzą się z uproszczonego i zwodniczego zbioru przekonań powstałych na bazie klasycznych mechanizmów obronnych, w tym przypadku działających na usługach uzależnienia.

    6. Strategie instrumentalne – są to konkretne zachowania skierowane na zdobycie/zażycie substancji. Przykładami mogą być: pójście do sklepu monopolowego, wypłacenie gotówki czy telefon do dilera, wyjście ze znajomymi do pubu, wizyta w kasynie, manipulowanie bliskimi osobami np. podanie nieprawdziwych powodów wyjścia z domu.

    7. Dalsza konsumpcja bądź nawrót po okresie abstynencji – zażycie substancji (wypicie alkoholu, wzięcie narkotyków), branie udziału w aktywności (granie w karty, ruletkę), od których dana osoba jest uzależniona, które trwa już od jakiegoś czasu tworząc często (w przypadku alkoholizmu) ciągi picia lub powrót do picia po dłuższym okresie abstynencji, po nierozpoznanym nawrocie choroby.

    Uwzględniając mnogość etapów pośrednich, terapeuta może wykorzystać kilka dróg pracy z osobą uzależnioną, jednak z praktycznego punktu widzenia można wyznaczyć bardziej i mniej efektywne postępowanie. Wiemy, że nie odizolujemy osoby uzależnionej od sytuacji wyzwalających.
    Mogą się one pojawiać zupełnie spontanicznie, w różnych obszarach funkcjonowania, nawet w snach pacjentów – o czym pisze Beck (op. cit.) w swojej książce. Zadaniem terapeuty jest nauczyć pacjenta, jak radzić sobie w trudnych dla niego sytuacjach. Wiadomo, że każdy kolejny etap zwiększa prawdopodobieństwo złamania abstynencji, chęć zażycia substancji wzrasta i jest trudniejsza do zatrzymania.

    Ponadto sposób myślenia, który się w nich przejawia wynika z subiektywnie zafałszowanego zbioru przekonań – i to właśnie na nich należy skupić największą uwagę. Kluczową w tym zakresie rolą terapeuty jest:
    • pomoc w urealnieniu tych przekonań;
    • uczynienie ich bardziej przystosowawczymi/adaptacyjnymi;
    np. myśli „Potrzebuje alkoholu, czy innej substancji bądź zachowania, żeby „funkcjonować” należy przeformować na myśli bardziej funkcjonalne, racjonalne; będzie to możliwe wtedy, gdy pacjent odkryje co jest prawdą w tej treści, a co może być wspólnie przeformowane z pacjentem na rzecz zdrowia. Przykładowo: „Nie potrzebuje alkoholu lub innej substancji, żeby sprawnie funkcjonować” – jest moralizowaniem i nieprawdą dla pacjenta, ponieważ jest opisem rzeczywistości terapeuty, a nie samego pacjenta. Lepiej tu kierować uwagę na pozytywne elementy funkcjonowania z niedalekiej przeszłości, np. naprawę lampy na trzeźwo, pomoc dziecku w trudnym zadaniu szkolnym, zadowolenie ze wspólnej wycieczki rowerowej z rodziną. Te zdarzenia pozostają w sprzeczności z przekonaniem o konieczności picia dla sprawnego życia, a pochodzą z repertuaru pacjenta, a nie terapeuty.

    Warto również odwołać się do destrukcji wniesionej przez substancje lub potrzeby znalezienia innych sposobów radzenia sobie z daną sytuacją lub z przykrymi emocjami. Na tym właśnie polega część poznawcza omawianej terapii. Drugą równie ważną rolę pełni część behawioralna. Terapeuta i pacjent współpracują w celu poprawy systemu kontroli pacjenta (np. ćwiczenia nad odraczaniem gratyfikacji, redukcją stresu, wyznaczaniem granic, świadomą realizacją własnych potrzeb). Pacjent i terapeuta powinni także wypracować techniki radzenia sobie z problemami, takimi jak np. antycypacja (Beck i in., 2005) – czyli zdobycie umiejętności przewidywania konsekwencji swoich decyzji.

    Trzeba jeszcze zwrócić uwagę, na fakt o wyjątkowej trudności lub wręcz niemożliwości odizolowania osoby uzależnionej od sytuacji wyzwalających. Otóż cały problem nie jest związany z żadną konkretną sytuacją – bo nie dla wszystkich ludzi wyjście ze znajomymi jest związane z przymusem picia czy zażycia narkotyków. Beck sugeruje, że każda sytuacja, ale także przedmiot, obiekt, myśl itp. mogą być „sytuacjami” wyzwalającymi, albo do nich doprowadzić. To co nadaje neutralnej sytuacji jej konkretne znaczenie to sposób myślenia charakterystyczny dla osób uzależnionych.

    Beck przedstawia to obrazowo posługując się przykładem rurki do zażywania kokainy, która dla zwykłego przechodnia, niezainteresowanego narkotykami, bądź nieznającego się na tym, nie niesie za sobą zbyt wielkiego znaczenia – prawdopodobnie mógłby ją zrównać z innymi śmieciami. Jednak dla narkomana rurka ta jest symbolem – zakodowaną informacją, przedmiotem pełnym znaczenia, wywołującym określone skojarzenie. Znaczenie to nie jest integralną częścią przedmiotu, lecz powiązane jest z nim w umyśle uzależnionego człowieka (Beck i in., 2005).
    Aby dotrzeć do tych „zagnieżdżonych” w umyśle człowieka uzależnionego znaczeń, często nieuświadomionych, terapeuta musi razem z klientem dokonać „odkodowania”. Jeśli „rozpakujemy” znaczenie symbolu, można go odczytać np. (w przypadku rurki od kokainy) tak: „Ten przedmiot oznacza branie, a to da mi przyjemność”. Przedmioty i miłe uczucia, które są rezultatem ich użycia zostały wzajemnie powiązane, tak że oczekiwanie satysfakcji w przyszłości daje przyjemność już teraz i prowadzi do pragnienia substancji psychoaktywnych (Beck i in., 2005); tj. uruchomienia „głodu”.
    Ponadto uzależnieni są często osobami bardzo wrażliwymi i podatnymi na stymulację, dlatego nawet pośrednie przekazy dotyczące substancji, od której są uzależnieni powodują aktywację kodu głodu. W związku z tym i wieloma badaniami potwierdzającymi, że większości sytuacji wyzwalających nie da się uniknąć (Childress, Hole, DePhilippis, 1990; Moorey, 1989; O’Brien, 1992; Shulman, 1989, za Beck i inni 2007), terapeuta powinien pomóc osobie uzależnionej w modyfikacji jego przekonań podstawowych, tak aby nawet w przypadku zaistnienia sytuacji wyzwalającej nie pociągała ona za sobą myśli wyzwalających antycypację i chęć zażycia danego środka.

    Wiadomo także, że alkoholizm jest w wysokim stopniu dziedziczny – u krewnych pierwszego stopnia ryzyko jest kilkakrotnie większe niż w populacji ogólnej. Uzależnienia od alkoholu współwystępują z wieloma innymi zaburzeniami, zwłaszcza z zaburzeniami nastroju i osobowością antyspołeczną (Morrison, 2016); dlatego za wczasu warto podjąć działania psychoedukacyjne, które miałyby na celu wczesną profilaktykę np. edukację na temat nadużywania substancji psychoaktywnych, uzależnienia, uczyłyby konstruktywnych sposób radzenia sobie ze stresem lub przeżywaną złością; proponowałyby aktywne formy spędzania czasu wolnego, proponowałyby warsztaty z asertywności lub treningi umiejętności społecznych.
    Podstawą terapii poznawczo – behawioralnej jest założenie, że zachowania i uczucia wywoływane są przez myśli o: innych ludziach, sytuacjach i zdarzeniach. Terapię CBT można stosować zarówno indywidualnie jak również grupowo. Podstawowe założenia terapii behawioralnej zaczerpnięto z behawioryzmu oraz ze społecznej teorii uczenia się zakładającej, że używanie substancji psychoaktywnej jest wyuczone i podlega wpływom poznawczym.
    Jest również kształtowane przez kontekst społeczny, w którym dana osoba zażywająca środki odurzające żyje. Metodami behawioralnymi są także różnorodne eksperymenty z zachowaniami: przeprowadzane w czasie sesji – w postaci odgrywania scenek, jak również przeprowadzane poza gabinetem; które mają na celu uczenie się nowych zachowań i nowego sposobu myślenia, w którym porażki mogą być zjawiskiem naturalnym. Procesy poznawcze na skutek terapii mogą ulegać modyfikacji poprzez naukę nowych umiejętności, modyfikację przekonań, a zatem i emocjonalnych reakcji oraz naukę adaptacyjnych zachowań służących zdrowiu.

    Teoria i praktyka CBT opiera się na modelu ABC (Thompson, Hollon 2000; za Barry, i Petry 2013 – rozdział „Poznawczo – behawioralne terapie uzależnień” w książce Miller 2013), który to wskazuje na trzy elementy składające się na wystąpienie u danej osoby uczucia czy zachowania. Są to następująco:
    • determinanty bądź poprzedniki które mogą prowadzić do określonych uczuć i zachowań A (antecedents). Mogą nimi być między innymi ludzie, wydarzenia oraz sytuacje; • przekonania pośredniczące między poprzednikami, a konsekwencjami podjętych działań B (beliefs);
    •oraz C (consequences) – konsekwencje – pojawiające się uczucia, bądź zachowania, które są rezultatem pojawienia się determinantu/poprzednika oraz posiadania określonych przekonań .
    Istotny dla terapeuty i pacjenta, jest fakt, że sposób myślenia o świecie jest wyuczony, a nieprzystosowawcze zachowania i uczucia mogą ulec zmianom. Zatem jesteśmy w stanie: zmodyfikować sposób myślenia o świecie osoby uzależnionej. Wcześniejsze podstawowe przekonania powinny zostać zastąpione przekonaniami realnymi i przystosowawczymi.

    Trzeba wyuczyć osobę uzależnioną nowych sposobów radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, bo to one bardzo często stanowią poprzedniki, czy determinanty lub sytuacje wyzwalające (por. Beck i inni 2007). Specyficzne interwencje CBT mogą skupiać się mniej lub bardziej na poszczególnych technikach i umiejętnościach, jednak najważniejszym celem terapii poznawczo behawioralnej uzależnień jest pomoc pacjentom w nabyciu umiejętności, które pozwolą im trwale uwolnić się od przyjmowania alkoholu czy narkotyków (Kadden i inni 1994; za Barry i Petry. 2013). Cykl terapii CBT jest zwykle stosunkowo krótki, gdyż trwa od 12 do 16 tygodni. Prowadzony jest zgodnie z konkretnymi procedurami i w myśl określonej, ogólnej formuły spotkania.

    Spotkanie jest podzielone na trzy 20-minutowe części. Pierwsze 20 minut poświęca się na zrozumienie bieżących problemów pacjenta i poziomu jego funkcjonowania od czasu poprzedniej sesji oraz analizę incydentów spożywania substancji psychoaktywnych, bądź doświadczenia głodu w ciągu ostatniego tygodnia. Przez następne 20 minut wprowadzane i ćwiczone są nowe umiejętności, a ostatnie 20 minut spędza się na planowaniu ćwiczenia nowopoznanych umiejętności w nadchodzącym tygodniu i przewidywanie potencjalnych przeszkód, które mogą to utrudnić (Carroll, 1998; za Barry i Petry, 2013). Przedstawienie modelu Becka w pracy z pacjentem uzależnionym jest ofertą, która może być wykorzystana jako skuteczna metoda prowadzenia psychoterapii indywidualnej.

TERAPIA POZNAWCZO – BEHAWIORALNA W LECZENIU UZALEŻNIEŃ

część II
Janina Krystyna Czech

  1. Możliwości zastosowania terapii poznawczo-behawioralnej w placówkach leczenia odwykowego

    W tej części będę chciała wykazać, że zastosowanie TPB w placówkach lecznictwa odwykowego może być uzupełniającą ofertą wobec dobrze znanej i często stosowanej integracyjnej koncepcji leczenia uzależnień (Mellibruda J, Sobolewska – Mellibruda Z. 2006). Osoba, u której przypuszcza się wystąpienie uzależnienia trafiająca do oddziału stacjonarnego lub ambulatoryjnej Poradni Leczenia Uzależnień zostaje poddana wstępnej diagnozie. Następnie pacjent zapoznaje się z programem terapeutycznym. Program terapii ambulatoryjnej jest odmienny od placówek leczenia stacjonarnego, który zwykle trwa 6 tygodni. Ważnym elementem prowadzenia psychoterapii będzie powiązanie wielu oddziaływań leczniczych z formami terapii opracowanymi w koncepcji wg Becka

    Od samego początku kluczowe znaczenie ma budowanie relacji terapeutycznej, która pozwoli terapeucie na towarzyszenie pacjentowi w drodze do osiągnięcia jego celów, z którymi zgłosił się na terapię. Cele terapii powinny być: konkretne, mierzalne, możliwe do osiągnięcia – w czasie prowadzonej terapii i pozytywnie sformułowane tj. do czego pacjent będzie chciał dążyć np. osiągnąć życie w trzeźwości; zamiast celu negatywnego np. unikać spożywania alkoholu. Bez prawidłowej relacji terapeutycznej nie ma możliwości zatrzymania/ utrzymania pacjenta w terapii; nawet gdybyśmy mieli do zaproponowania cały szereg procedur i programów o udokumentowanej skuteczności klinicznej.

    Pierwszy etap terapii grupowej zwany intensywnym, trwa około 6 miesięcy, zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, pacjent uczestniczy w 3 godzinnych sesjach grupowych. W tym okresie pacjent pracuje nad uznaniem własnego uzależnienia i powstrzymywaniem się od zażywania środka, bądź powstrzymaniem się od destrukcyjnych zachowań. Podczas zajęć klient/pacjent dowiaduje się:
    • czym jest uzależnienie, jakie są objawy tego uzależniania i fazy jego rozwoju;
    • na czym polega psychoterapia uzależnienia od alkoholu i jakie są warunki jej skuteczności
    • na czym polega utrata kontroli nad zażywaniem oraz uznanie bezsilności wobec przejawów uzależnienia;
    • czym jest zjawisko „głodu” alkoholowego/narkotykowego/behawioralnego i jak sobie z nim radzić?

    Główne techniki wykorzystywane na tym etapie podczas terapii to: metody edukacyjne oraz techniki behawioralne, np. modelowanie, planowanie aktywności. Są one pomocne w zrozumieniu przez pacjenta tego co się z nim dzieje oraz uzyskaniu pożądanej zmiany. Dalszy etap intensywnego programu psychoterapii grupowej trwa kolejne 3 miesiące. W tym okresie pacjent pracuje nad „rozbrajaniem”; tj. rozumieniem i rozpoznawaniem u siebie psychologicznych mechanizmów uzależnienia:

    • mechanizmem iluzji i zaprzeczania – który w modelu Becka dotyczy przekonań i destrukcyjnego sposobu myślenia osoby uzależnionej. Pacjent ma nauczyć się rozpoznawać swoje zniekształcenie poznawcze. Zniekształcenia poznawcze utrzymywane przez pacjenta mają na celu umożliwienie i uzasadnienie kontaktu z substancją/zachowaniem np. minimalizowanie szkód wynikających z zażywania substancji psychoaktywnych na rzecz podkreślania dobrego samopoczucie, które towarzyszyło pacjentowi w czasie zabawy; negatywne etykietowanie innych – czyli podkreślanie, że inni więcej zażywają substancji psychoaktywnej, niż sam pacjent; przechodzenie do konkluzji – „jak tylko będę chciał zaprzestać, to sam mogę to zrobić bez niczyjej pomocy” itp;

    • mechanizm nałogowego regulowania uczuć – to w modelu Becka pragnienie/ głód substancji czy zachowania. Pacjenci w rozumieniu Becka często ruminują na temat siebie np. Przekonanie: „Jestem do niczego”; myśl przyzwalająca: „Muszę się napić”; emocja: rozdrażnienie, złość; zachowanie: wypicie drinka (doświadczenia własne z pracy z pacjentami uzależnionymi).

    • praca nad mechanizmem „rozpraszania i rozdwajania Ja”, czyli w CBT można odnieść do np. pracy nad myślami automatycznymi i ich modyfikacjami, zniekształceniami oraz przekonaniami kluczowymi mającymi na celu pokazanie, że jak pacjent pije i jest na głodzie, to wciąż jest tą samą osobą.

    Równolegle na tym samym etapie intensywnego programu pacjent pracuje nad uzyskaniem informacji na temat nawrotu choroby oraz umiejętności jego rozpoznania. Pacjent opracowuje strategię zapobiegania nawrotom oraz zadziałania w przypadku ich wystąpienia. Uczy się rozpoznawać czynniki wyzwalające nawrót, reakcje zachodzące w jego psychice podczas owego zjawiska oraz zmiany w swoim zachowaniu. Czas trwania pracy w grupie terapeutycznej wynosi około 3-4 miesięcy. Stosuje się procedurę zapobiegania nawrotom, która polega na wczesnym rozpoznawaniu sygnałów zagrażających, aby pacjent potrafił rozpoznać swe automatyczne myśli oraz wprowadził myśli adaptacyjne/zrównoważone/alternatywne zrównoważone myśli zamiast myśli przyzwalającej, która mogłaby zakończyć się nawrotem choroby .

    W dalszym toku leczenia pacjent uczestniczy 1 raz w tygodniu w terapii pogłębionej, która trwa około 6- 9 miesięcy. Jest to grupa zamknięta, w której pacjent może zgłębiać dotychczasową pracę w następujących obszarach swojego życia:
    • kontakty międzyludzkie;
    • życie emocjonalne;
    • złość w odniesieniu do mechanizmu nałogowej regulacji uczuć;
    • maski (tj. praca nad strukturą JA) – kim? i jaki jestem? oraz jak postrzegają mnie inni;
    • praca nad poczuciem winy;
    • praca nad planowaniem zmian – opracowanie strategii na najbliższe 6 miesięcy po ukończeniu programu terapeutycznego.

    Na tym etapie pracy pogłębionej proponuje się pracę w grupie zamkniętej, która zwiększa szanse, aby relacje w grupie zostały zacieśnione, by został stworzony został klimat zaufania i życzliwości służący pracy nad dezadaptacyjnymi przekonaniami kluczowymi na rzecz wypracowania nowych przekonań adaptacyjnych/zdrowych/racjonalnych. Praca nad poczuciem winy jest dla pacjentów trudna, często wyzwala również przeżycia traumatyczne doświadczone w okresie picia i nie tylko (np. bycie wykorzystanym seksualnie w okresie dzieciństwa i później).

    Pacjent przez cały okres terapii korzysta także z sesji indywidualnych. Terapia indywidualna rozpoczyna się postawieniem diagnozy uzależnienia; następnie skupia się na motywowaniu pacjenta do podjęcia leczenia i zachowywania abstynencji korzystając z różnorodnych metod np. dialogu motywującego, pytań sokratejskich, pracy nad tabelą automatycznych myśli itp. Podkreślić należy, że od początku terapii w podejściu poznawczo – behawioralnym tworzona jest konceptualizacja problemu pacjenta, która na przestrzeni czasu może ulegać modyfikacji – adekwatnie do etapu prowadzonej terapii.

    Służą temu między innymi techniki, procedury oraz protokoły stosowane w terapii leczenia uzależnień np. technika strzałki w dół (zwana niekiedy techniką opadającej strzały), praca nad zniekształceniami poznawczymi (ich rozpoznawanie oraz zastępowanie myślami adaptacyjnymi); formularze samoopisowe: W jaki sposób myśli wywołują uczucie?; Myśli a rzeczywiste możliwości, fakty; Ocena emocji i przekonań; Zapis przekonania o trafności myśli; Klaryfikowanie zniekształconych myśli; Bilans zysków i strat wynikających z zażywania substancji psychoaktywnych; Prowadzenie dziennika emocji; Rozpoznawanie przekonań warunkowych. Praca poznawcza skupia się na restrukturyzacji czyli na wydobyciu i podważeniu dezadaptacyjnych przekonań kluczowych na rzecz zbudowania adaptacyjnych przekonań podstawowych służących zdrowieniu pacjenta. W procesie terapii wzmacniająca jest empatyczna, oparta na wzajemnym zaufaniu więź (Chodkiewicz J, 2003; za Beck A. 1993).

    Niezależnie od modelu wg Becka terapeuci w Polsce często korzystają z koncepcji integracyjnej która mówi, że psychoterapia leczenia uzależnień łączy idee i rozwiązania praktyczne pochodzące z wielu źródeł, szczególnie związanych z: (1) założeniami i doświadczeniami Programu 12 Kroków AA; (2) podejściem behawioralno-poznawczym i teorią społecznego uczenia się; (3) psychoterapią humanistyczno-egzystencjalną; (4) podejściem psychodynamicznym (Mellibruda J, Sobolewska – Mellibruda Z. 2006; za amerykańskim programem terapeutycznym wg. modelu Minnesota).

    4. Skuteczność CBT w leczeniu uzależnień

    Terapię poznawczo – behawioralną stosuje się obecnie z dużym sukcesem na całym świecie; odnosi się ona do wielu zaburzeń psychicznych, w tym także stosuje się ją w leczeniu uzależnień. Z licznych badań naukowych wynika, że interwencje CBT zbudowane na modelu zapobiegania nawrotom mogą skutecznie ograniczać częstość i nasilenie nawrotów, obniżać ilość spożywanego alkoholu, a także redukować liczbę problemów związanych z piciem doświadczanych przez uzależnionych pacjentów, którzy powrócili do picia (Larimer, Palmer, Marlat; za Barry i Petry, 2013).

    W przypadku osób uzależnionych nie zawsze jest możliwy pełen powrót do zdrowia, ale poprawa funkcjonowania człowieka uzależnionego i jego rodziny, redukcja szkód wynikająca ze spożywania alkoholu/zażywania narkotyków jest zawsze wartością dodaną o którą warto w terapii zabiegać (doświadczenia własne w pracy z pacjentami uzależnionymi).
    W terapii poznawczo – behawioralnej praca terapeutyczna polega na identyfikacji dysfunkcyjnych przekonań, postaw oraz sytuacji odgrywających istotną rolę w procesie uzależnienia. Czynnikiem leczącym jest zmiana dotychczasowego sposobu myślenia oraz nauka niezbędnych umiejętności społecznych (Modrzycki, R. Co leczy w podstawowym programie terapii uzależnień? Przegląd badań nad efektywnością terapii uzależnienia od alkoholu (2012), Tom 25, nr 4, 417- 426 Instytut Psychiatrii i Neurologii); co wzmacnia zasoby pacjenta w procesie zdrowienia.

    Wiadomo, że alkoholizm oddziałuje destrukcyjnie na wszystkie istotne obszary funkcjonowania człowieka, przyczyniając się do bardzo niskiego poziomu jakości życia osób rozpoczynających leczenie. W trakcie terapii istotnie wzrasta poziom jakości życia uwarunkowanej stanem zdrowia – i to zarówno w wymiarze fizycznym, jak i psychicznym. Z przeprowadzonej oryginalnej pracy Chodkiewicza wynikają następujące wnioski:
    1. Osoby uzależnione od alkoholu rozpoczynając terapię charakteryzują się istotnie niższym poziomem większości wymiarów jakości życia dotyczących zdrowia fizycznego oraz niższym poziomem w odniesieniu do zdrowia psychicznego.
    2. Na początku terapii u osób uzależnionych występuje istotnie obniżony poziom ogólnego zadowolenia z życia oraz zadowolenia ze wszystkich jego aspektów.
    3. W trakcie leczenia wzrasta poziom jakości życia w obrębie zdrowia fizycznego i psychicznego oraz poziom niektórych wymiarów zadowolenia z życia, a także zadowolenie ogólne.
    4. Zadowolenie z pracy, relacji z dziećmi, małżeństwa lub związku oraz życia seksualnego nie ulega zmianie w czasie terapii.
    5. Kończąc terapię osoby uzależnione nadal charakteryzują się istotnie obniżoną jakością życia i niskim zadowoleniem w większości analizowanych sfer; co oznacza, że konieczne jest objęcie kończących terapię alkoholików dalszym wsparciem terapeutycznym (Chodkiewicz, J. 2012).

    Na skutek podjętej terapii u osób uzależnionych chodzi o to, by jakość życia i zadowolenie z większości sfer uległo zmianie na korzyść, a w przypadku pojawiających się trudności – występujących już po zakończonej terapii, by osoby uzależnione posiadały wystarczające zasoby do samodzielnego rozwiązania problemu lub by potrafiły ponownie udać się po specjalistyczną pomoc.

    Z badań zespołu interdyscyplinarnego wynika, że wśród różnych metod leczenia uzależnienia od alkoholu terapia CBT odgrywa istotną rolę (Coriale, G., Fiorentino, D., De rosa, F., Colombrino, S., Scalese, B. Ciccarelli, R. Attilia, F., Vitali, M., Musetti, A., Fiore, M., Ceccanti, M. (2018) Treatment of alcohol use disorder from psychological point of view. Riv Psichiatr, 53,3, 141-14).

    Oceniając skuteczność terapii CBT należy wymienić kilka jej zalet w stosunku do innych metod leczenia.
    • Po pierwsze jest bardzo ustruktralizowana, jej zastosowanie może przybierać różne formy (Raylu, Oei i Loo i in., 2009).
    • Po drugie TPB jest zwykle najkrótszą formą terapii w porównaniu z innymi typami leczenia (np. terapią psychodynamiczną).
    • Po trzecie, cechy TPB takie jak: krótki czas trwania, aktywność i skoncentrowanie czynią z niej bardziej opłacalną formę leczenia w porównaniu z pozostałymi.
    • Po czwarte TPB skupia się na budowaniu nowych umiejętności i umiejętności zmniejszających ryzyko nawrotu.
    • Po piąte w przeciwieństwie do leków, które są przydatne tak długo jak są stosowane; TPB zapewnia długotrwałe i praktyczne umiejętności – nawet po zakończonej terapii (Raylu, Oei, 2016).

    W 2007 Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zdefiniowała zdrowie jako „pełny dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, a nie wyłącznie brak choroby czy niedomagań” (Popiel, Pragłowska, 2008); w związku z tym w terapii pracujemy nad tym co pacjent uzależniony chciałaby uzyskać w wyniku prowadzonych działań, a nie czego chciałby się pozbyć np. choroby, niedomagań.

    5. Podsumowanie

    Model pracy z pacjentem uzależnionym przedstawiony przez A. Becka może być wykorzystany w pracy poznawczej i behawioralnej w warunkach polskiego lecznictwa odwykowego. Terapia leczenia uzależnień jest terapią, która opiera się na dynamicznie tworzonej konceptualizacji problemu pacjenta; wymaga silnego przymierza terapeutycznego, które podkreśla rolę współpracy i czynnego uczestnictwa pacjenta w procesie terapeutycznym.

    Jest skoncentrowana na problemie pacjenta i jest zorientowana na konkretny cel określony w czasie. W początkowej fazie kładzie szczególny nacisk na teraźniejszość mającą duży walor edukacyjny. Od początku wykonywana jest również praca na rzecz zapobiegania nawrotom (Beck, J. 2005).

    Zasadą tej terapii jest ustrukturalizowanie sesji, które kończy się najczęściej zadaniem osobistym dla pacjenta, do pracy pomiędzy spotkaniami, tak aby maksymalnie wykorzystać czas pracy nad zgłaszanym problemem; np. Pacjent ma iść 2 razy w tygodniu na mitting AA, który wzmocni jego motywację do zachowywania trzeźwości. Terapia uczy od początku rozpoznawać, weryfikować i skutecznie reagować na nieprzystosowawcze myśli i przekonania za pomocą wielu technik mających na celu zmianę wzorca myślenia, emocji i zachowań.
    W terapii uzależnień preferowana jest sesja usystematyzowana – o jasnej strukturze dla terapeuty i pacjenta, relacja terapeutyczna powinna być życzliwa, a jednocześnie może być dyrektywna wobec pacjenta, ponieważ w czasie picia alkoholu często pacjenci nie przestrzegali granic – dlatego dyrektywność na początku terapii może być wartością pożądaną. Terapia powinna być oparta na dobrej współpracy z pacjentem – wtedy zwiększa się szansa na utrzymanie relacji terapeutycznej, która jest warunkiem koniecznym do skutecznego prowadzenia terapii opartej na dowodach naukowych. To pacjent, który chce współpracować nad swoim problem uzależnienia jest podmiotem oddziaływania terapeuty; dlatego oboje pracują w celu osiągnięcia życia w trzeźwości, życia wolnego od nałogu.

    Reasumując terapia CBT pozwala osobom uzależnionym zmniejszyć ilość i/lub częstotliwość zażywania substancji psychoaktywnych poprzez to, że pomaga rozpoznać sygnały płynące ze środowiska oraz rozpoznawać myśli, które składają się na bodźce wyzwalające chęć zażycia substancji psychoaktywnej. Terapia poznawczo – behawioralna jest skuteczna w redukcji szkód wynikających z uzależnienia o czym mówią liczne badania kliniczne. Mając na względzie, że publiczne pieniądze przeznaczone na leczenie osób uzależnionych i ich rodzin w Polsce, ale i na świecie powinny być optymalnie wykorzystane, to należy zastosować tego rodzaju metody o których wiadomo, że posiadają udokumentowaną skuteczność kliniczną a do takich metod należy terapia poznawczo – behawioralna.

    Literatura:
    1) American Psychiatric Association APA (2013) Diagnostic and statistical manual of mental disorders (DSM-5). Washington: Wydawnictwo APA.
    2) Bandura, A. (2001). Social cognition theory: An agentic perspective. Annual Review of Psychology, 52, 1-26.
    3) Barry, D., Petry, N. (2013) „Poznawczo – behawioralne terapie uzależnień”, W: P. Miller Terapia uzależnień – metody oparte na dowodach naukowych (s. 167 – 180). Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
    4) Beck, A.T., Wright, F., Newman, C., Liese, B.S. (2007). Terapia poznawcza uzależnień, przeł. J. Chodkiewicz, J. Witkowska. Kraków: WUJ.
    5) Beck, A.T., Freeman, A., Davis, D.D. (2005). Terapia poznawcza zaburzeń osobowości, przeł. M. Cierpisz. Kraków: WUJ.
    6) Beck, J. S. (2005). Terapia poznawcza – podstawy i zagadnienia szczegółowe. Kraków: WUJ.
    7) Cierpiałkowska, L. (2016). Psychologia uzależnień, W: L. Cierpiałkowska, H. Sęk red. Psychologia kliniczna (s. 383-406). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. Chodkiewicz, J. (2003). Terapia Uzależnienia i Współuzależnienia, nr 2 Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
    8) Chodkiewicz, J. (2012) Ocena jakości życia alkoholików przed i po terapii odwykowej Co zmienia się w czasie leczenia? Alkoholizm i Narkomania 2012, Tom 25, nr 2, 133–150 © 2012, Instytut Psychiatrii i Neurologii.
    9) Coriale, G., Fiorentino, D., De rosa, F., Colombrino, S., Scalese, B. Ciccarelli, R. Attilia, F., Vitali, M., Musetti, A., Fiore, M., Ceccanti, M. (2018). Treatment of alcohol use disorder from psychological point of view. Riv Psichiatr, 53,3, 141-148.
    10) Lehy, R. L. (2008). Techniki terapii poznawczej Kraków: WUJ.
    11) Marlatt, G.A., Gordon, J. R. (1985). Relaps prevention: Maintenance stratetfies in the treatment of addictive behavior. New Yrok: Guilford Press.
    12) Melibruda J. (2006) Integracyjna psychoterapia uzależnień Teoria i praktyka. Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia.
    13) Modrzycki, R. (2012) Co leczy w podstawowym programie terapii uzależnień? Przegląd badań nad efektywnością terapii uzależnienia od alkoholu, Tom 25, nr 4, 417- 426 Instytut Psychiatrii i Neurologii.
    14) Morrisom, J. (2016). DSM – 5 Bez tajemnic – Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Kraków: WUJ.
    15) Oei, T., Raylu, N. (2016) Program terapii poznawczo – behawioralnej w leczeniu hazardu problemowego. Podręcznik terapeuty. Fundacja Dolce Vita.
    16) Popiel, A., Pragłowska, E. (2008) Psychoterapia poznawczo – behawioralna teoria i praktyka. Warszawa: Paradygmat.
    17) Samochowiec, A., Chęć M., Kołodziej, Ł., Samochowiec, J. (2015). Zaburzenia używania alkoholu: Czy nowe kryteria diagnostyczne implikują zmianę strategii terapeutycznych? – Alcoholism and Drug Addiction, strony 55-63.
    18) Sarnecki, J. (2018). Nowa klasyfikacja chorób ICD-11. Standardy Medyczne,
    19) www.standardy.pl.newsy.id/201
    20) WHO (1999) – World Health Organization.

    Informacja o Autorce
    Janina Krystyna Czech – psycholog, specjalista w procesie certyfikacji leczenia uzależnień oraz studentka IV roku studiów podyplomowych z psychoterapii poznawczo – behawioralnej na Uniwersytecie SWPS w Sopocie.

 

Praca z osobami stosującymi przemoc

W artykule tym będę chciała przedstawić przykładowy opis jednego z grupowych programów
korekcyjno – edukacyjnych dla osób stosujących przemoc, które przez kilka lat prowadziłam wspólnie z inną osobą (przeszkoloną w tym zakresie). Programy korekcyjno – edukacyjne prowadziłam głównie przy Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie (np. Pruszcz Gdański, Bytów, Lębork) w wymiarze 2 godzin konsultacji indywidualnych oraz około 60 – 72 godzin zajęć grupowych. Grupy uczestników liczyły do 12osób.

Celem tego artykułu będzie podzielenie się własnym doświadczeniem w prowadzeniu tego
typu programów. Mając na względzie, że istnieje co najmniej kilka programów korekcyjno –
edukacyjnych (np. program „DULUTH”, „Stop – przemocy”) będę chciała przedstawić swoje osobiste doświadczenia, które być może będą użyteczne dla osób, które rozpoczynają prowadzenie programu grupowego.

W ocenie autorki najtrudniejsze jest zebranie odpowiedniej liczy uczestników, którzy będą
chcieli uczestniczyć w programie korekcyjno – edukacyjnym. Doświadczenie pokazuje, że znaczna liczba założonych „Niebieskich Kart” oraz odbytych posiedzeń zespołów interdyscyplinarnych nie miała w konsekwencji przełożenia na liczbę uczestników zakwalifikowanych do programu dla osób stosujących przemoc. Bywało na przykład, że Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie rozesłały kilkadziesiąt indywidualnych zaproszeń do osób posiadających założone „Niebieskie Karty”.
Zaproszenia te dotyczyły udziału w programie korekcyjno – edukacyjnym, a osób, które
rzeczywiście przyszły na spotkanie konsultacyjne było około 10% wszystkich zaproszonych;
niekiedy liczba ta była jeszcze mniejsza.

Konsultacje psychologiczne poświęcone były diagnozie zjawiska przemocy i najczęściej
kończyły się skierowaniem (tj. zaproszeniem) do udziału w programie korekcyjno – edukacyjnym dla osób stosujących przemoc. Motywacja osób zgłaszających się na konsultacje miała charakter najczęściej zewnętrzny i dotyczyła lęku przed wszczęciem procesu karnego, względnie była oparta na obawie przed potencjalną karą pozbawienia wolności – za stosowanie przemocy.

W programach, które prowadziłam wspólnie z kolegą nacisk w początkowej fazie był położony na „pozyskanie” uczestników do tego, aby chcieli w ogóle przyjść na kolejne zajęcia
grupowe. Uczestnicy najczęściej nie posiadali motywacji wewnętrznej do pracy nad swoimi problemami i czuli się „wytypowani/zmuszeni” przez instytucje zewnętrzne do udziału w/w
programie np. przez MOPS, GOPS, Policja, PCPR, Sąd itp.

Naszym zadaniem było stworzenie takiej atmosfery w grupie oraz takie przedstawienie
oferty programowej, aby uczestnicy mogli zobaczyć, że udział w tym konkretnym programie może być szansą na dobrą zmianę i może im pomóc w rozwiązaniu ich bieżących problemów.
Zachęcenie uczestników było możliwe poprzez ukazanie, że osoby prowadzące program posiadają określoną ofertę przeznaczoną dokładnie dla nich i chcą istotnie skierować aktywność całego programu na najbardziej dominujące problemy z ich obecnego życia.
Osoby prowadzące program korekcyjno – edukacyjny od wielu lat pracują w Służbie
Więziennej, a izolacja penitencjarna byłaby jednym z ostatnich miejsc, gdzie uczestnicy mogliby skorzystać z pomocy specjalistycznej – w obszarze stosowanej przez nich przemocy i to na wstępnie chcieliśmy uczestnikom przekazać. Ważne w mojej ocenie było to, aby prowadzący program byli osobami życzliwymi, autentycznymi, a niejednocześnie posiadali cechy asertywne i mieli umiejętność stosowania konsekwencji.

Osoby stosujące przemoc często naruszały granice interpersonalne innych ludzi, dlatego
prowadzenie tego typu grupy wymagało od osób prowadzących zajęć usystematyzowanych – o jasnej strukturze dla prowadzących i uczestników. Relacja terapeutyczna powinna być życzliwa, a jednocześnie może być dyrektywna wobec uczestnika, ponieważ w czasie stosowania przemocy sprawcy często nie przestrzegali granic; dlatego dyrektywność na początku warsztatów mogła być nawet wartością pożądaną.

Cały program korekcyjno – edukacyjny powinien być oparty na dobrej współpracy z uczestnikiem/uczestnikami – wtedy zwiększa się szansa na utrzymanie poprawnej relacji
terapeutycznej, która jest warunkiem koniecznym do skutecznego prowadzenia programu. Osoba stosująca przemoc, która chce współpracować nad swoim problemem jest podmiotem oddziaływania osób prowadzących program; dlatego wszyscy pracują w celu osiągnięcia życia wolnego od agresji, przemocy itp.

W początkowej fazie zajęcia skupiały się na zintegrowaniu grupy poprzez wzajemne
poznanie się poprzez gry i zabawy psychologiczne, by stworzony został w grupie klimat zaufania. Ponadto na początku zajęć nacisk położony był na edukację z zakresu przemocy. Ważne było, aby forma prowadzonych zajęć była dostosowana do możliwości poznawczych, emocjonalnych oraz społecznych uczestników.

Edukacja na temat zjawiska przemocy była przekazywana po to, aby uczestnicy mieli świadomość, że jest co najmniej kilka rodzajów przemocy (np. przemoc psychiczna, ekonomiczna, seksualna lub zaniedbanie), ponieważ osoby stosujące przemoc najczęściej myślały jedynie o przemocy fizycznej typu bicie dzieci.

W sytuacji, kiedy uczestnicy zdążyli się wzajemnie poznać i zawarty był kontrakt o dyskrecji, to wówczas byli skłonni pracować nad swoimi pierwszymi zachowaniami przemocowymi.
W dalszej kolejności osoby prowadzące posiłkowały się filmami edukacyjnymi z zakresu zjawiska przemocy i były to filmy np. „Pręgi”; „Plac Zbawiciela”; „Osaczona”; „Amerykańska zbrodnia” lub podobne, po których zawsze było omówienie filmu pod kątem, co można było zrobić inaczej i na którym etapie wprowadzenie zmiany było możliwe. Film wyświetlany w postaci ekranizacji był czytelnym obrazem, który był użyteczny – w tym sensie, że jeszcze nie dotykał bezpośrednio uczestników, ale już mógł stanowić zbudowanie pomostu: jak to było w filmie, a jak u danej osoby wygląda lub wyglądało stosowanie przemocy.

Był to celowy zabieg osób prowadzących zajęcia, aby zminimalizować opór przed definiowaniem siebie jako osoby stosującej przemoc w kontakcie z drugą osobą (zwykle jednak słabszą). Następnie położono nacisk na analizę poszczególnych zachowań przemocowych stosowanych przez uczestników i także początkowo odnosił się do przykładu „Jana i Anny” zaczerpniętego z programu „Duluth”, kiedy Anna chce wyjść z domu, a Jan uniemożliwia jej opuszczenie mieszkania i jest opis całego zachowania przemocowego.

Większość uczestników po przeprowadzonym programie dokonywała korekcji na miarę
swoich możliwości poznawczych, emocjonalnych i społecznych.

Chcę w tym artykule opisać przemianę jednego z uczestników, który w sposób szczególny
dokonał wglądu/refleksji i był skłonny przejąć odpowiedzialność za swoje zachowania przemocowe stosowane wobec żony oraz swoich dzieci.

Pan Jan – lat 53 został skierowany do programu korekcyjno – edukacyjnego prowadzonego na terenie PCPR – z uwagi na posiadanie aktywnej „Niebieskiej Karty” założonej przez policję.
W domu Pana Jana miały miejsce wielokrotnie interwencje policji, która przyjeżdżała na
telefoniczne wezwania żony. Pan Jan nadużywał alkoholu, pod wpływem którego często stosował przemoc. Jego motywacja do udziału w programie była niewielka i zdecydowanie była zewnętrzna (wobec uczestnika toczyło się postępowanie przygotowawcze w Prokuraturze Rejonowej – z artykułu 207 § 1 kodeksu karnego).

Pan Jan jak wiele innych osób nie widział niczego złego, niewłaściwego w dotychczasowym stosowaniu przemocy. Uważał wręcz, że żona go prowokuje, a później wzywa policję, kiedy ona znajduje się pod wpływem alkoholu i z tego powodu są tylko problemy w domu, a ich wyłączną przyczyną jest żona. Pan Jan równolegle do programu korekcyjno – edukacyjnego uczestniczył w programie dla osób uzależnionych od alkoholu.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że co do zasady korzystniej byłoby, aby uczestnicy najpierw odbyli terapię leczenia uzależnień, a następnie, aby udali się na program dla osób stosujących przemoc. Mając jednak na względzie, że program dla osób stosujących przemoc nie jest stałą ofertą PCPR, ale jest organizowany na miarę możliwości PCPR podjęta została decyzja o włączeniu pana Jana do programu korekcyjno – edukacyjnego.

Pan Jan jak wielu innych uczestników programu początkowo stosował typowe mechanizmy
obronne oraz zniekształcenia poznawcze typu: racjonalizacja, minimalizowanie, odwracanie
uwagi, koloryzowanie wspomnień; ale kiedy dostrzegł, że to co ujawniał w kontakcie z żoną oraz swoimi dziećmi, ale także zauważył, że stosował wobec ucznia, który był w jego warsztacie na praktykach, to była przemoc; to wtedy nie mógł zaprzeczać oczywistym faktom.

Na skutek udziału w programie pan Jan powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego zachowanie wobec bliskich może mieć lub mogło mieć charakter przemocowy, ponieważ jego ojciec tak samo się zachowywał wobec niego, jak dziadek wobec ojca i tak prawdopodobnie było od pokoleń. Kiedy on sam jako młody chłopak przyszedł do warsztatu, to były majster wobec niego stosował podobne zwroty, odzywki, jak on wobec swojego obecnego ucznia, zatem nie widział w tym nic niestosownego: ” Od zawsze tak było i nikt nie zgłaszał przecież pretensji z tego powodu”. Kiedy pan Jan zreflektował się, że jego zachowanie nosi cechy zachowań agresywnych i przemocowych; to podjął decyzję o całkowitym zaprzestaniu spożywania alkoholu.

Podjął decyzję o nauczeniu się zachowań asertywnych, zamiast zachowań agresywnych, np. „Porozmawiam najpierw z żoną na temat ostatnich nieporozumień związanych z finansami domowymi, by poznać jej zdanie; zanim zacznę się awanturować, że niepotrzebnie wydaje pieniądze na głupoty, a potem brakuje do końca miesiąca”.

Autorka artykułu jest trenerem asertywności z ponad 30 letnim doświadczeniem, zatem
było możliwe ćwiczenie nowych zachowań – w celu zdobycia nowych umiejętności, zamiast
zachowań agresywnych lub zachowań uległych, które pan Jan znał. W sytuacji, kiedy pan Jan zatrzymał przemoc domową, to jego sytuacja rodzinna uległa znaczącej zmianie na korzyść i żona powiedziała, że: „Od wielu lat nie miała tak dobrego męża jak w czasie jego udziału w programie dla osób stosujących przemoc”.

Pomimo znaczącej i korzystnej zmiany zachowania, to wobec pana Jana toczył się proces karny za wcześniej stosowaną przemoc wobec osób bliskich. W takiej sytuacji żona zdecydowała się przed Sądem Rejonowym powiedzieć, że kiedyś mąż zachowywał się agresywnie i stosował przemoc – przede wszystkim psychiczną wobec niej i dzieci, ale także potrafił stosować przemoc fizyczną oraz ekonomiczną, ale od czasu, kiedy uczęszczał na zajęcia korekcyjno – edukacyjne, to nie było w ogóle tego typu zachowań w ich domu.

Pan Jan natomiast w czasie rozmów indywidualnych, ale także zajęć grupowych przekazywał nam informacje, że dopiero teraz jest świadomy, ile złego wyrządził swoim bliskim i nie zamierzał uchylać się do odpowiedzialności karnej, bo zasłużył na sprawiedliwy wyrok i
wymierzenie kary za stosowaną przemoc domową oraz przemoc psychiczną wobec ucznia będącego pod jego opieką w warsztacie.

Mając na względzie zmianę postawy pana Jana, która obecnie zmierzała do wzięcia
osobistej odpowiedzialności za swoje dotychczasowe zachowanie przemocowe, ale także widząc jakiego rodzaju korzystne zmiany wprowadził uczestnik w swoje życie, to postanowiłam sporządzić pro bono opinię psychologiczną na temat mechanizmu zmiany zachowania oraz myślenia występującego u pana Jana. Byłam głęboko przekonana, że pan Jan nie chce, ani nie zamierza uniknąć odpowiedzialności, a nawet przed sądem powiedział wprost, że: „ewentualna kara wymierzona przez Sąd będzie dla niego zasłużona – dlatego nie będzie się bronił, bo jest winny”; dlatego w swej opinii psychologicznej zapisałam wniosek, że istnieje prymat wychowania nad karaniem i z tego właśnie powodu sugeruję, aby sąd odstąpił od wymierzenia kary.

Sąd na rozprawie mając zeznania żony, która przekazała jak mąż zmienił na korzyść swoje
zachowanie, mając opinię psychologiczną na temat uczestnika zajęć oraz słuchając bezpośrednio samego oskarżonego, który nie ujawniał zaprzeczeń wobec wcześniej stosowanej przemocy, ani winą nie obarczał swoich ofiar; to sąd postanowił odstąpić od wymierzenia kary pozbawienia wolności i warunkowo umorzył postępowanie.

Sąd w swej decyzji wziął pod uwagę całość zgromadzonej sprawy, ale za kluczowe uznał
sporządzenie
bezpłatnej opinii psychologicznej na temat uczestnika programu, w której opisano model zmiany myślenia, przeżywania emocjonalnego oraz zmiany zachowania – na zachowanie prospołeczne wobec osób bliskich panu Janowi. Sąd uznał, że skoro psycholog w swej opinii tak pozytywnie wypowiada się o uczestniku programu, to Sędzia „zaryzykuje” danie drugiej szansy oskarżonemu.

Opisałam ten konkretny przykład pana Jana – w celu pokazania, że czasem dokonanie tego
typu zmiany u uczestnika programu korekcyjno – edukacyjnego jest możliwe, choć z pewnością nie jest standardową sytuacją osób stosujących przemoc. W przypadku pana Jana za konieczne uznaję, że zachowywanie abstynencji od alkoholu oraz dalsze korzystanie z psychoterapii leczenia uzależnień może być niezbędne do utrzymania efektów terapii.

Uważam, że należy dzielić się pozytywnymi przykładami zmian, które uczestnicy programu wprowadzali w swoje życie. Czasem zmiany te były niewielkie, ale już potrafiły być dla rodziny dostrzegalne i oceniane jako satysfakcjonujące np. to, że uczestnicy zaprzestawali spożywania alkoholu lub stosowania „gorącej przemocy”; co niewątpliwie jest działaniem na
korzyść.

Sądzę także, że dzielenie się osobistym doświadczeniem z dobrej praktyki może mieć
wartość dodaną dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją drogę zawodową; a praca z osobami stosującymi przemoc należy do znaczących wyzwań, które warto podjąć, aby uczestnicy mogli wprowadzić dobre zmiany w swoje życie. Osobiście uważam, że każdy człowiek zasługuje na wartościowe przeżycie swojego życia zgodnie z własnymi wartościami pod warunkiem, że nie krzywdzi swoim zachowaniem drugiego człowieka.

 

ZMAGANIE SIĘ Z UTRATĄ, PROCESY DOŚWIADCZANIA I PRZEŻYWANIA ŻAŁOBY

Wprowadzenie:
Analiza procesów doświadczania, przeżywania i radzenia sobie z żałobą można prowadzić w oparciu o różne podejścia. Ważną rolę w tych pracach odgrywa model Kübler – Ross (1969), gdyż umożliwia on diagnozowanie tego złożonego procesu w etapach, które wymagają innego podejścia w toku wspomagania osób po stracie. Wymaga to jednak też sprecyzowania definicji straty i opisania rodzajów utrat. Część końcowa tego tekstu poświęcona jest procesom poznawczym zachodzącym w toku doświadczania i opracowania traumy. Z tego podejścia wynikają dopasowane do fazy procesu żałoby interwencje pomocne

Janina Czech

1. Definiowanie utraty, żałoby

Pojęcie straty (utraty), osierocenia oraz żałoby jest w literaturze przedmiotu, a także w życiu codziennym często ujmowane w sposób zamienny. Osierocenie dotyczy człowieka przeżywającego śmierć bliskiej osoby. Osierocenie wyraża się głównie poprzez żal; a żal jest reakcją emocjonalną na utratę ważnej dla człowieka wartości. Silverman (1994) definiuje osierocenie jako: „Zbliżającą się przemianę w życiu człowieka. Nie jest to choroba, z której dana osoba wyzdrowieje; ale proces, który ma miejsce w czasie, obejmujący głębokie uczucia smutku i strapienia, który prowadzi do zmiany sposobu życia po śmierci ukochanej osoby”.

De Walden – Gałuszko (1996, s. 118) używa też pojęcia osierocenia i określa je jako: „Sytuację człowieka, który z powodu śmierci utracił dla siebie ważną osobę”; zaś żałobę określa jako: „Społeczny wyraz reakcji na utratę bliskiej osoby, usankcjonowany typowymi dla danej społeczności obyczajami (noszenie odpowiedniego stroju, unikanie zabaw itp.).
Natomiast definicja słownikowa określa żałobę po stracie następująco: „Żal, smutek po śmierci kogoś bliskiego. Określony zwyczajowo okres po śmierci bliskiej osoby, w którym się nie bierze udziału w życiu towarzyskim i nosi się odpowiedni strój: żałoba rodzinna, powszechna żałoba. Nosi się czarną suknię na znak żałoby, np. – roczna żałoba po mężu” – są zachowania określone przez kulturę i zwyczaje.

Brehant, (1980, s. 182) używa pojęcia żałoby jako: „Utraty, która nie tylko pogrąża w bólu otoczenie wstępujące w okres żałoby; okres w którym bliscy będą płakać tyle nad sobą, co nad zmarłym. Żałoba wywołuje w rodzinie dezintegrację, której z dnia na dzień trzeba stawić czoło, wpływa na życie towarzyskie i społeczne, w miarę jak zmusza do rezygnacji z pewnych zwyczajów przyjętych w danym środowisku”.

Zgodnie z koncepcją Makselona żałobą jest: „Zespół doznań i procesów psychicznych, jakie przeżywa człowiek po stracie osoby bliskiej. Żałoba jest dopiero początkiem wielu nowych problemów jakie pojawiają się po stracie osoby bliskiej” (Makselon, 1985, s. 487). Żałoba może, ale nie musi wiązać się z przykrą reakcją emocjonalną, natomiast osierocenie daje wyraz głównie przez żal. Żal jest wtedy reakcją uczuciową na utratę ważnych dla człowieka wartości (np. bliskiej osoby).

Jak widać z przedstawionych powyżej definicji pojęcia straty, utraty i żałoby dotyczą zjawisk złożonych i trudno je sprowadzić do wspólnego mianownika. Podkreśla się doświadczenia osoby, relacje rodzinne i zachowania wynikające z ustaleń społeczno kulturowych. Pojęcie utraty, o którym będzie mowa w tym artykule wymaga więc dookreślenia. Strata może być zarówno pozytywna i negatywna, przykładowo utracić można zbędne kilogramy, jak również majątek.

Co więcej, jednostka doświadczająca utraty może mieć wpływ na jej zaistnienie, bądź też nie; trzymając się powyższego przykładu, utrata wagi może być często efektem zaplanowanego działania (diety i ćwiczeń), a utrata majątku może być rezultatem zdarzenia losowego (rabunku).
W artykule tym zawężę rozważania do bardzo konkretnego rodzaju straty – negatywnej i nie zamierzonej/nie przewidzianej, tj. utraty (w wyniku śmierci) bliskiej osoby. Założenie, że jest to strata negatywna i losowa przyjmuje się odgórnie w związku z tym, że najczęściej o takich okolicznościach mówimy w przypadku śmierci osób nam bliskich. Tak scharakteryzowana utrata (ze względu na przyjęte cechy) jest zdarzeniem losowym; nie pozwala jednostce w jakikolwiek sposób na nią przygotować.
Oczywiście zdarzają się przypadki „oczekiwanej” śmierci bliskich – leżących na łożu śmierci przez dłuższy czas, to nie mówimy o takim przypadku w przyjętej dla tego artykułu definicji żałoby (jako wyniku zdarzenia losowego),.

2. Fazy procesu żałoby po starcie bliskiej osoby

Analizy tej dokonam z perspektywy modelu Kübler-Ross (1969), popularnie zwanego też modelem utraty, bądź żałoby. Amerykańska psycholog opublikowała go jako model postępujących stanów emocjonalnych, doświadczanych przez osoby u których zdiagnozowano z nieuleczalną, śmiertelną chorobą. I choć to właśnie z doświadczenia z takimi pacjentami Elisabeth Kübler-Ross zaczerpnęła inspiracje do stworzenia tego modelu, to jednak od momentu opublikowania go, przeobraził się on w myślach wielu ludzi jako ogólny model przeżywania żałoby.

2.1. Model doświadczania i przeżywania żałoby po stracie

Autorka wyróżnia pięć następujących po sobie etapów wraz z niektórymi objawami tychże etapów.
Są to kolejno:
• Zaprzeczanie – w pewnym sensie może ono stanowić swoisty mechanizm obronny naszej psychiki. Skrótowo ujmując, polega on na odrzuceniu przytłaczającego obrazu rzeczywistości – trzymając się motywu artykułu – śmierci bliskiej nam osoby, na rzecz swojego własnego, w którym do tragicznego zdarzenia nie doszło: być może doszło do pomyłki w papierach i zawiadomiono nas przez pomyłkę, może źle zidentyfikowano ciało, może lekarze się pomylili i to wcale nie jest nieuleczalna choroba.

Umysł osoby doświadczającej tak nagłego i przykrego zdarzenia może nie być gotowy na zaakceptowanie nowego stanu rzeczy, więc tworzy fikcyjne scenariusze oddalające fakty, otwarcie im przeczące, bądź nadające im złudne szanse na szczęśliwy rezultat. I choć trwanie w tym braku akceptacji może się wydawać szkodliwe, to jest ono naturalne i jeżeli pozwoli to osobie doświadczonej stratą, nieco łagodniej zrównać się z przykrą rzeczywistością może być pomocne na ostatecznej drodze do pokonania żałoby.

• Złość – w modelu występują także inne określenia emocji, takie jak: gniew, frustracja, irytacja, lęk. Na tym etapie radzenia sobie ze stratą jest złość, złość na innych – lekarzy, którzy nie byli w stanie pomóc bliskiej nam osobie, na siebie – za niedostrzeżenie sygnałów mogących sugerować chęci samobójcze kogoś ważnego, czy też na świat, bogów, bądź przeznaczenie – za postawienie nas w takiej sytuacji.

Osoba doświadczająca tego stanu może zacząć zadawać pytania: dlaczego to przydarzyło się właśnie mi i moim bliskim, dlaczego nikt nie pomógł, bądź nie był w stanie pomóc, dlaczego samemu nic nie zrobiłem, nic nie widziałem, nie zareagowałem.

Mimo, że dla osób zewnętrznych wydawać się to może niepotrzebne, nie prowadzące donikąd, czy też nawet (uzasadnienie) krzywdzące, to wciąż jest to istotny element długotrwałego procesu radzenia sobie i akceptacji straty. Pozwala on wyładować kumulujące się w nas emocje i ból, być może przerzucić go na coś, bądź kogoś innego. Co więcej, próby tamowania czy ukrywania frustracji/niekiedy agresji względem zaistniałej sytuacji mogą jeszcze bardziej przedłużyć ten etap i w rezultacie doprowadzić do jeszcze bardziej nasilonego „wybuchu” osoby, która już dłużej nie mogła sobie poradzić z narastającym gniewem, czy strachem.

• Negocjacje – nawet jeśli już dotarł do nas pełen obraz straty jaka zaszła, nie oznacza to jeszcze naszej mentalnej zgody na jej zaistnienie. Choć często nie możemy już nic zrobić, dalej ciężko jest się nam z tym pogodzić „Chcielibyśmy móc coś zrobić” – jakoś wszystko naprawić, bądź w ogóle do tego nie dopuścić. W głowie osoby przeżywającej stratę mogą pojawiać się scenariusze „Co by było, gdyby…? Gdyby choroba została zdiagnozowana wcześniej? Gdybym zwracał więcej uwagi na jego/jej stan psychiczny, może dostrzegłbym, że chce się zabić. Gdybym tylko mógł zrobić coś, co zapobiegłoby temu wszystkiemu”.

Z tego typu myśleniem może się wiązać poczucie winy, bądź wyrzutów – tak samo jak w przypadku złości; tyle, że teraz chcielibyśmy, by nasze słowa, obietnice poprawy, czy nadzieje zyskały moc sprawczą, „naprawienia” tragedii, która już nieuchronnie się zdarzyła. Tutaj także, podobnie jak na etapie zaprzeczania nasze myślenie ma charakter iluzoryczny, to wciąż jest ono naturalne i spodziewane w takim stanie emocjonalnym. Dlatego tak długo jak dana osoba nie pozostanie tylko na nim, jest po prostu kolejnym etapem radzenia sobie z żałobą.

• Depresja – depresja w reakcji na utratę bliskiej osoby jest jednym z najbardziej charakterystycznych etapów żałoby. Często jest z nią utożsamiana jako ogólny, czy wręcz też jedyny stan osoby po stracie. Choć założenie to może być mylne, to niezaprzeczalnym faktem jest to, że depresja bądź stany obniżonego nastroju, są najczęstszymi objawami żałoby. Charakteryzować się one mogą obezwładniającym uczuciem pustki, braku nadziei, czy sensu – czyniąc jednocześnie osobę przeżywającą stratę wycofaną ze świata, otępiałą czy apatyczną. W trakcie przeżywania żałoby można stać się obojętnym względem rzeczywistości, która jest zbyt przytłaczająca, by w ogóle próbować w niej żyć. Z tego powodu, to właśnie ten moment całego przeżycia jawić się może jako „najmroczniejszy” – taki, z którego najciężej się wydostać, ponieważ nie ma już osoby bliskiej i przyszłość zaczyna być spostrzegana jako „czarny scenariusz”.

• Akceptacja – na samym końcu, często długiej i mozolnej żałoby, nastaje (a przynajmniej chcemy, by nastał) moment akceptacji i pogodzenia się z rzeczywistością. Jesteśmy wtedy już w pełni świadomi rzeczywistości i choć niekoniecznie musi się nam ona podobać, to jesteśmy w stanie z nią żyć; „straciłem bliską mi osobę, ale będę w porządku, poradzę sobie” lub „pomimo, że utraciłem bliską mi osobę, to życie toczy się dalej i dam radę/poradzę sobie”. Jest to czas, w którym powracamy do świata, gotowi żyć w nim dalej, pomimo tego, że zmiany, które się w nim dokonały skrzywdziły nas dotkliwie. Zaczynamy reorganizować swoje życie do nowych warunków (życie bez tej osoby) oraz godzimy się z tymi zmianami.
Szczęśliwie, każda osoba powinna ostatecznie, choć w swoim własnym czasie, dotrzeć do tego punktu, w którym jej życie zaczyna toczyć się dalej. Nie chcemy, by ktokolwiek zatrzymał się na stałe w którymś z etapów przejściowych, jednak jest to druga możliwa opcja, której trzeba być świadomym i starać się do niej nie doprowadzić i jej zapobiegać.

Model Kübler-Ross często bywał w przeszłości krytykowany ze względu na rzekomą „prostoliniowość” procesu żałoby, względnie sztywne ramy. Głównymi oponentami są: Friedman, R. oraz James, J. W. (2008), którzy w swym artykule zatytułowanym „Mit stadiów umierania, śmierci i żałoby” „The myth of the stages of dying, death and grief. Skeptic” stawiają trzy zarzuty modelowi. Są to:
– sam koncept „etapów” – które etymologicznie powinny występować w ścisłe określonej kolejności, podczas gdy w rzeczywistości oraz jak wskazywała sama Kübler- Ross wskazane przez nią „etapy” wcale nie muszą śledzić tak wyraźnie naznaczonej ścieżki;
– kolejnym zarzutem jest znaczące poszerzenie modelu od oryginalnego jego zastosowania; Elisabeth Kübler
-Ross stworzyła go by odzwierciedlał przeżycia osoby, dowiadującej się o swojej własnej, śmiertelnej i nieuleczalnej chorobie
– natomiast model ten przekształcił się w ogólny model żałoby;
– ostatnim zarzutem jest niska wartość naukowa modelu, ponieważ został on opracowany na bazie personalnych wywiadów z pacjentami a nie na podstawie jakichkolwiek badań.

Można jednak stwierdzić, że krytyka ta nie tyle stawia sam model w złym świetle – co najwyżej (jeszcze) nie udowodnionym naukowo, a raczej jego rozpowszechnioną – okrojoną wersję znaną powszechnie i przyjętą w praktyce medycznej. Tak długo jak trzymać się będziemy zauważonej przez Kübler- Ross dowolnej kolejności i długości danych doświadczeń i trzymać się z dala od semantycznych konotacji nazywania ich „etapami”, tak długo model ten może prezentować użyteczny, ogólny schemat, który będzie się różnić praktycznie u każdej osoby. Nie każdy doświadczy wszystkich etapów, niektórzy „przeskoczą” kilka z nich i znajdą się gdzieś w środku, niektórzy będą wracać do poprzednich, bądź bardzo długo trwać w jednym. To wszystko może się zdarzyć. Każda strata jest w pewien sposób unikalna/indywidualna, dlatego też każdy doświadcza swojej własnej straty, w unikalny dla siebie sposób. Model ten jest tylko prawdopodobnym zobrazowaniem tego, co może się dziać z osobą doświadczającą żałoby i sugerować jak można takiej osobie pomóc doświadczyć akceptacji.

3. Sposoby radzenia sobie ze stratą i pomoc w przeżywaniu żałoby

Żałoba fizjologiczna ma swój naturalny przebieg i najczęściej nie wymaga podejmowania działań ze strony specjalistów; ani tym bardziej nie potrzebuje interwencji farmakologicznej – wyjątkiem jest tzw. żałoba powikłana, czy inaczej nazywana żałobą patologiczną.

Na ogół towarzystwo życzliwych osób, może ułatwić proces przeżywania fizjologicznej żałoby; jednakże uzasadnionym jest oczekiwać, że i tak poszczególne etapy żałoby zajmą pewien okres czasu – z czym należy się pogodzić od samego początku. Żadna liczba „przyjaznych twarzy” nie zredukuje radykalnie tego czasu – osobie dotkniętej stratą. Należy umożliwić dostatecznie wiele czasu na przebycie tej drogi.

Literatura przedmiotu sugeruje, że czas na przeżywanie żałoby powinien wynosić od około 6 do 12 miesięcy; ale w przypadku utrat o szczególnym znaczeniu np. utrata dziecka, śmierć spowodowana zabójstwem bliskiej osoby może ten czas wydłużyć i nawet dwa lub trzy lata nie będzie spełniało kryteriów zbyt długiej żałoby. Śmierć dziecka jest szczególnie ciężka do zniesienia, gdyż w oczach ogółu to nielogiczność, która uchybia naturze. Stratę dziecka przeżywa się w totalnej rozpaczy; ale kiedy pozostaje dwoje ludzi (rodzice), którzy się wzajemnie wspierają; to sytuację taką można przeżyć „cierpiąc, ale mniej i ma to miejsce, kiedy są dobre relacje pomiędzy małżonkami; to cierpienie jakie wynika ze straty dziecka może ich przybliżyć do siebie. Może także oddalić wtedy, gdy małżonkowie zaczną się obarczać odpowiedzialnością za śmierć potomka.

Pomoc ludziom przeżywającym stratę powinna się koncentrować wokół „empatycznego daru bycia”; umiejętności słuchania/wysłuchania, które pozwala wyrazić ból osobie osieroconej bez oceniania, pouczania czy cierpienie jest zasadne/ niezasadne, bo osoba była starsza i na przykład chorowała. Niewątpliwie śmierć młodego człowieka jest zjawiskiem wywołującym najostrzejszy sprzeciw; a śmierć dziecka wydaje się być ciągle totalnym nieporozumieniem trudnym do zaakceptowania przez otoczenie. Nie mamy w sobie psychicznej zgody na śmierć dziecka, które powinno się naturalnie rozwijać: „jak kwiat”, któremu nie dane było rozwinąć swoich pąków i to wzbudza nasz naturalny sprzeciw, bo jest to niejako odwrócenie porządku świata. Zgodnie z Ogryzko – Wiewiórkowską (1994, s.102) możemy powiedzieć, że śmierć noworodka u matek rodzi poczucie bezradności wobec zrządzenia losu.

Przeprowadzone przez nią badania wykazały, że takie matki czują się niezdolnymi do urodzenia zdrowego potomstwa; co we własnych oczach czyni ich osobami z pewnym defektem, stanowi dla nich pewną dyskwalifikację ich jako kobiet. A już najbardziej bolesny jest fakt, kiedy sytuacja taka powtarza się po raz kolejny. Jesteśmy w stanie szybciej zaakceptować śmierć kończącą długie życie; szczególnie po przewlekłej chorobie związanej z cierpieniem i bólem fizycznym; ale nawet taka śmierć nie wiążę się z mniejszą wartością; albo mniejszą dotkliwością. Te oceny dotyczą jedynie tego, że można ją łatwiej zrozumieć i pogodzić się z jej koniecznością. Wielkość rodziny ma wpływ na sposób radzenia sobie ze stratą. Śmierć jednego z członków rodziny małej stanowi źródło przeżyć również dla dalszych krewnych. Śmierć dorosłego i samodzielnego dziecka nie przestaje być przyczyną żalu nawet dla starzejących się osób (Ogryzko – Wiewiórkowska, 1994, s. 139). Prace badawcze tej autorki dowiodły, że doświadczenie śmierci bliskiej osoby w subiektywnej ocenie badanych wyraźnie wpływają na wzrost skłonności do rozmyślania nad własną śmiercią.

Podsumowując można stwierdzić, że śmierć człowieka młodego budzi w nas sprzeciw; gdyż uznajemy jego prawo do życia. Śmierć dziecka to tragedia, którą trudno jest do czegokolwiek innego porównać; ponieważ towarzyszy jej rozpacz nie tylko spowodowana więzią uczuciową; ale żalem, że życie to nie miało możliwości wypełnienia się. Śmierć człowieka dojrzałego jest naturalnym dopełnieniem i zamknięciem karty jego życia. Nie należy jednak zapominać, że odchodzący starzy ludzie pozostawiają po sobie puste miejsca, których nikt inny zająć nie może; dlatego też najczęściej ludzie płaczą nie nad nimi, lecz nad sobą. Żegnając na cmentarzu dziecko ludzie żegnają swoje nadzieje.

3.1. Pomoc w różnych fazach żałoby

Zacznę od ponownego zwrócenia uwagi na przedstawiony wyżej model Kübler-Ross, ponieważ oprócz etapów żałoby, przedstawia on też „taktyki” pomocy osobom jej doświadczającej. Są to wsparcie emocjonalne oraz wskazywanie kierunku, drogi. I choć prawdą jest, że wymienione dyrektywy są na tyle ogólnikowe, to wciąż wskażą nam one określone czynności i zadania.

Tak zaczynając od samego początku (żałoby), nieocenioną pomocą będzie uświadomienie osobie doświadczonej stratą zmiany realnej sytuacji. Przejawia się to najwyraźniej w formie rytuałów zwykle związanych z odejściem bliskich osób: tj. pogrzebu, stypy, wspominania itp. Pozwalają one na „domknięcie” poprzedniego etapu życia i pożegnanie się z osobą, w okolicznościach jasno deklarujących, że ta osoba odeszła i nic jej nam nie zwróci. Pozostaje nam pamięć o osobie bliskiej i to pozwala nam przetrwać ten trudny czas. Istotne jest także wsparcie i obecność innych bliskich – tak samo na pogrzebie, jak również na późniejszych etapach przeżywania żałoby. Rodzina i znajomi mogą nie dość, że psychicznie wspierać, a w późniejszym etapie motywować do zaakceptowania zmian, to jeszcze ponadto stanowią istotny element nadzorujący daną osobę – potencjalnie mogący sprawnie zareagować, w wypadku gwałtownego i znacznego pogorszenia się sytuacji – chociażby pomagając znaleźć pomoc specjalistyczną: psychologa, psychiatrę, albo grupy wsparcia dla osieroconych.

Tak samo będą oni (osoby bliskie) potrzebni przy końcowych etapach żałoby. Gdy osoba zaczyna być gotowa do podjęcia dalszego życia (w znaczeniu powrotu do funkcjonowania w społeczeństwie), niezwykle istotną będzie pomoc bliskich osób w:
• spokojnym planowaniem zmian w swoim codziennym życiu,
• wprowadzeniem zaplanowanych zmian w życie,
• wyznaczaniu nowych celów w życiu.

Wszystkie powyższe działania rodziny i przyjaciół osoby w żałobie mogą ułatwić jej proces asymilowania się do świata bez utraconego bliskiego, jak również zwiększyć prawdopodobieństwo szczęśliwego ukończenia tego procesu, czyli akceptacji nowego stanu rzeczy, a nie pogrążeniu się w żałobie i wywołanej przez nią depresji. Na fazy przeżywania żałoby ma wpływ między innymi wiara, która pomaga osobom wierzącym złagodzić poczucie lęku właściwe każdemu oddaniu się zarówno w życiu, umieraniu jak i osieroceniu. Z tej wiary płynie wielka duchowa siła i nadzieja, tak bardzo potrzebna człowiekowi znajdującemu się w sytuacji trudnego doświadczenia życiowego; a takim bolesnym przeżyciem jest odejście kogoś bliskiego.

Kiedy doświadczamy śmierci bliskiej nam osoby; to pojawia się w nas refleksja dotycząca sensu naszego życia i rodzi się pytanie o możliwość własnej śmierci. Nikt z nas do końca nie jest w stanie poradzić sobie psychicznie z myślą o własnej śmierci, ale rozważania podczas życia w tym zakresie mogą być nam bardzo pomocne. Przykładem takich rozmyślań na temat śmierci własnej był szesnastowieczny filozof społeczny – Michel de Montaigne. Śmierci poświecił (za życia) najwięcej myśli, jakby chcąc być przygotowanym na jej nadejście: „Tylko dzięki temu, człowiek może umierać w stanie akceptacji i pojednania, przeżywszy życie pełniej, dzięki ciągłej świadomości, że lada chwila może nadejść jego kres…Pożytek życia nie tkwi w czasie jego trwania; jest on w jego wyzyskaniu: niejeden żył długo, a przecie żył niewiele” (De Montaigne, za: Nuland, 1996, s.111). Nie wiemy dokładnie na ile wiara nam pomaga w akceptacji śmierci; ale możemy domniemywać, że taka korelacja zachodzi. Zakładamy tak na podstawie własnych obserwacji oraz prowadzonych rozmów w telefonie zaufania z osobami osieroconymi, czy w gabinecie terapeuty.

Reasumując w przypadku fizjologicznej żałoby wystarczą działania związane z naturalnym przebiegiem akceptacji tego co nieuchronne, lecz warto pamiętać o możliwości odbiegających od normy powikłaniach. W ich przypadku niezwłocznie należy wyszukać adekwatną pomoc u specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, psychiatry. Artykuł ten z uwagi na określony zakres nie będzie poruszał zagadnienia żałoby patologicznej, która jest odrębnym zjawiskiem występującym. Powszechniejsza jest naturalnie przebiegająca żałoba, choć jest ona bardzo zindywidualizowana. Wiedzę o psychicznych procesach i reakcjach w toku złożonego procesu żałoby w różnych jej fazach można uznać za podstawę kontaktu i prowadzenia rozmowy w osobami dotkniętymi osieroceniem.

4. Podsumowanie

Problematyka śmierci, umierania, przeżywania żałoby, odbudowywania nowego życia po stracie osoby bliskiej jest obszarem bardzo intymnym; dlatego potrzebna jest szczególna wrażliwość osoby, która zechce towarzyszyć osobie przeżywającej tego typu doświadczenia. Celem pomocy jest zrozumienie przeżyć człowieka w jego najszerszym i najgłębszym wymiarze. Chodzi o to, by pozwolić człowiekowi cierpiącemu ból po stracie osoby bliskiej dokonać refleksji własnego życia – w związku z przeżywanym bólem, cierpieniem, czasem rozpaczą. Należy pozwolić się swobodnie wypowiedzieć osobie osieroconej aktywnie jej słuchając w oparciu o poświęcony czas, empatię i życzliwość powstrzymując się od oceniania i pospieszania.

Bibliografia
1. Brehant, J. (1980). Thanatos. Chory i lekarz w obliczu śmierci. Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX. (s. 203 – 216).
2. Gregory C. (2018) The Five Stages of Grief. An Examination of the Kubler-Ross Model.
3. Kübler-Ross, E. (1969) On Death and Dying, Routledge, ISBN 0-415-04015-9 Pobrano z: https://www.psycom.net/depression.central.grief.html (ostatni dostęp 22.01.2019).
4. Kübler-Ross, E. (1979). Rozmowy o śmierci i umieraniu. Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.
5. Kübler-Ross, E. (1979). Życiodajna śmierć. O życiu, śmierci i życiu po życiu. Poznań: Księgarnia Św. Wojciecha.
6. Makselon, J. (1985). Z psychologicznej problematyki żałoby. W: A. Biela, T. Witkowski (red.) Wykłady z psychologii KUL w roku akademickim 1985/86 (s. 487-505). Lublin: Redakcja Wydawnictw KUL.
7. Makselon, J. (1997). Typologia i dynamika żałoby. W: B. Blocka, W. Otrębskiego (red.) Człowiek nieuleczalnie chory (s. 111- 120). Lublin: WNS KUL
8. Nuland, S.B. (1996). Jak umieramy. Refleksje na temat ostatnich chwil naszego życia. Warszawa: Wydawnictwo PRIMA.
9. Ogryzko – Wiewiórkowska, M. (1994). Rodzina i śmierć. Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej.
10. Silveman, P. R. (1994). Patologiczna żałoba. Śmierć, umieranie, osierocenie. Poznań: Konferencja Kliniki Opieki Paliatywnej, Towarzystwo Opieki Paliatywnej. Materiały nieopublikowane.
11.Walden – Gałuszko, K. de.; Majowicz, M. Trzebiatowska, I. (1997). Niektóre uwarunkowania postaw wobec śmierci wśród młodzieży. W: B. Blocka, W. Otrębskiego (red.). Człowiek nieuleczalnie chory (s. 301 -309). Lublin: WNS KUL.
12.Walden – Gałuszko, K. de. (1996). U kresu. Opieka psychopaliatywna, czyli jak Pomóc choremu, rodzinie i personelowi medycznemu środkami psychologicznymi. Gdańsk: Wydawnictwo Medyczne MAKmed.
13.Walden – Gałuszko, K. de. (1996). W trosce o zachowanie podmiotowości chorego. Sympozjum Naukowe. Lekarz wobec kończącego się życia. Poznań:Wers.
14. Widera – Wysoczańska, A. (1995). Hermeneutyczne pytania o ludzkie Doświadczenia Przegląd Psychologiczny, XXXVIII, 1/2, 103-116.